czwartek, 20 kwietnia 2017

(Nie)wesoły "powrót" - czyli co u nas słychać.

Długo nas nie było.
Wiele w tym czasie się u nas wydarzyło.
I pomimo tego, że pomysłów na posty mam miliony, i nawet zdjęcia i kopie robocze mam w pewnym stopniu przygotowane, to nie mam chęci publikowania czegokolwiek.
Straciłam motywację do robienia czegokolwiek w tej dziedzinie.
Straciłam wiarę w siebie, i przede wszystkim straciłam wiarę w ludzi.
Tyle u nas się dzieje i to nie koniecznie dobrego.
Tłumię w sobie złość, ale im więcej żalu w sobie skrywam, tym bardziej zatruwa on moją duszę i serce.
Aż trudno mi uwierzyć, że ludzie potrafią być tak podli, zimni, okrutni i obojętni na ludzkie cierpienie.


Czuję, że blog i pisanie to coś co lubię robić, ale chyba pomimo tego - jestem spokojniejsza, kiedy o tym nie myślę i nie szukam na siłę chwili wolnego czasu by tutaj zajrzeć

Chcę ten czas poświęcić dzieciom i rodzinie.
Nie chcę w każdej wolnej chwili chwytać za telefon i zastanawiać się czy ktoś tutaj czy na fb zagląda, czy ktoś czyta i komentuje.
Zbyt wiele czasu i nerwów mnie to kosztuje.

Bo jeżeli ktoś myśli, że pisanie bloga to szybka i przyjemna praca (oczywiście jeśli jeszcze ktoś na tym zarabia) to grubo się myli! Nie wiem jak inni, ale ja naprawdę muszę nieźle się napracować by pozyskać nowych czytelników, by utrzymać tych starych i by nikogo do siebie nie zniechęcić.

Ale mówię sobie póki co dość.
Muszę wyluzować dla swojego dobra i dobra swojej rodziny. Zamierzam każdą chwilę spędzać z nimi na dworze i zająć się "domem" a do bloga może od czasu do czasu będę wracać, ale nic na siłę. Być może po raz kolejny rezygnuję ze swoich marzeń i pragnień, ale czuję, że właśnie teraz to dzieci powinny być dla mnie najważniejsze i chcę być w 100% dla nich a nie obok nich. Może kiedyś przyjdzie czas, że będę mogła pisać tyle ile chcę, bez wyrzutów sumienia, że siedzę przed kompem zamiast zrobić coś z nimi.

Straciłam wiarę w siebie, bo sama widzę jak wiele wysiłku i nerwów to wszystko mnie kosztuje. Wiem, wiem... są mamy które wspaniale sobie radzą z pracą, domem i jeszcze blogowaniem, ale ja jestem zbyt słaba i czuję się niewystarczająco dobra w każdej z dziedzin które wykonuję, dlatego z czegoś muszę zrezygnować. Czuję, że bycie blogerem nie da mi tyle satysfakcji, co później dobre wspomnienia dzieci z dzieciństwa. A nawet głupia godzina spędzona podczas pisania postu, to już dużo dobrego dla dzieci.

Straciłam wiarę w ludzi. Odkąd wyszłam poza mury domu i więcej kontaktuję się z ludźmi, widzę jakie życie jest niesprawiedliwe, a ludzie jak bardzo potrafią być podli.
Jak bardzo jesteśmy w stanie skrzywdzić drugiego człowieka z zazdrości?
Niczego sami nie zrobimy, a innych tak łatwo oceniamy!
Dlaczego nie zdajemy sobie sprawy, że słowo potrafi wyrządzić więcej krzywdy jak czyny?
Dlaczego nie mówimy wprost tego co czujemy, tylko gdzieś tam za plecami obgadujemy i psujemy komuś reputację?
Żyjemy w czasach, w których tak naprawdę nawet najbliższych członków rodziny dobrze nie znamy. W jednej chwili potrafią zrobić lub powiedzieć coś, czego w życiu byś się nie spodziewał.
Wiele przykładów mogłabym podać i to tylko tegorocznych, które zabiły we mnie tę wiarę w dobro ludzi.
Ale nie będę wytykać palcami i nie będę w sobie jeszcze bardziej potęgować złości.
Mam nadzieję, że u Was z relacjami ludzkimi będzie lepiej niż w tej chwili jest u mnie.

Co u nas słychać?
Przed świętami mieliśmy mały wypadek, dzięki któremu właśnie poczułam potrzebę zatrzymania się w czasie, i przystopowania. Maciek złamał rękę. Byliśmy na nastawianiu pod narkozą w szpitalu. Wszystko trzeba było rzucić i poświęcić czas dziecku. No i dało radę, święta się odbyły pomimo chwilowo wymuszonemu odpoczynkowi.

Dzięki temu teraz wiem, że ten ciągły pęd nie ma sensu!
Póki mam małe dzieci, chcę więcej czasu spędzać z nimi i rodziną.
Chcę tworzyć dobre wspomnienia z ich dzieciństwa, by tak jak w święta ja z moim rodzeństwem i rodzicami, a mój mąż ze swoim rodzeństwem i jego rodzicami, móc wracać do tych czasów i się śmiać do rozpuku.


Pozdrawiam wszystkich cieplutko.
Od czasu do czasu zajrzę do innych, przynajmniej się postaram. Z wielkim żalem, ale z nadzieją na więcej spokoju zwalniam tempo. Nie potrafię i nie chcę robić niczego na odpier... dlatego muszę dla własnego dobra odpuścić.
Buziale! 

18 komentarzy:

  1. Powodzenia! Trzymaj się, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiarę w ludzi traci się nie raz i nie raz się ją odzyskuje. Łap oddech i równowagę :) bo lubię Cię "podczytywać"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że to tak bardzo boli. Dziękuję za super motywację. Pozdrawiam

      Usuń
  3. My jesteśmy raczej mało towarzyscy, ale wiele znajomości odpuściłam świadomie, bo szkoda mi było nerwów na niezdrowe relacje. Najtrudniej jest w pracy. Trudno odstawić szefową, która jest bardzo toksyczna.
    A rozterki blogowe są mi bliskie. Bywają chwile, że sama mam ochotę rzucić to pisanie, ale póki co nie potrafię, choć odbywa się to kosztem snu.
    W każdym razie życzę mądrych decyzji, choć po cichu liczę, że od czasu do czasu jednak coś napiszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję że od czasu do czasu na pewno będę pisać. Dziękuję za wsparcie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Niestety blogowanie zabiera dużo czasu i też czasami mam wyrzuty, że mogłabym ten czas spożytkować w inny, być może bardziej wartościowy sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest ktoś kto mnie rozumie. Czuję, że muszę i chcę swój wolny czas poświęcić dzieciakom, dlatego blog musi iść w odstawkę. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Współczuję, choroba dziecka to zawsze duży cios dla rodziców
    Ehh, moi znajomi myślą ciągle że blogowanie to takie sobie pisanie o glupotach. Ot chila czasu i w sumie nic takiego. To im każę usiąść do komputera i napisać w 10 minut krótki teks na jakis prosty temat. I wtedy jest zaskoczka :P Ale w sumie dawno dałam sobie spokój z dziwnymi uwagami. Z tym, że wszytsko mam za darmo i że nic nie robię:)
    A ludzie to temat rzeka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj nawet nie chodzi o to że ktoś mi dokucza na temat blogowania. Wv tej kwestii póki co ucichło. Ogólnie dobija mnie to że ludzie robią sobie pod górkę, ubliżają sobie, obgadują za plecami i po swojemu nie pozwolą żyć.
      Czuję że muszę zaniedbać blogowanie by wolny czas poświęcić dzieciakom. Chcę z nimi spacerować, jeździć na rolkach czy rowerze a nie siedzieć przy kompie. Może kiedyś przyjdzie czas na pasję a póki co chcę z nimi być i tworzyć wspólne dobre wspomnienia.

      Usuń
  6. Doskonale cie rozumiem. Ja tez pojawiam się i znikam w blogowym świecie. Jednego dnia czuję potrzebę zobaczenia co nowego, podejrzeć pomysły, zainspirować się, a potem nie zaglądam się przez dłuższą chwilę. Spokoju życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam to doskonale, ale tracąc wiarę we wszystkich ludzi pozwalasz na podwójne zwycięztwo tym poszczególnym gnidom. Jeśli więcej czasu i uwagi poświęcisz osobom, które przepełniają Cię energią motywacja wróci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę wrócić z wielkim przytupem dlatego teraz musiałam przystopować i ponownie spełnić się jako matka by później skupić się na sobie. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Bardzo często miewam takie myśli - i już niejeden raz chciałam rzucić bloga w diabły i skupić się wyłącznie na realnym życiu. Ale z drugiej strony mam świadomość, że to właśnie dzięki blogowi poznałam wiele wspaniałych osób - z niektórymi miałam okazję spotkać się nawet osobiście...więc trochę szkoda mi to wszystko zakończyć i zaprzepaścić. Ale rozumiem doskonale Twoją decyzję - i kto wie, może kiedyś sama również taką podejmę. Powodzenia ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo wielu wątpliwości czuję się spokojniejsza kiedy nie myślę o blogowaniu. Ale myślę że jeszcze tu wrócę i zrobię wiele szumu

      Usuń
  9. Blog to pożeracz czasu wiec dobrze Ciebie rozumiem, że chcesz poświęcić większość czasu dzieciom. One tak szybko rosną i potrzebują teraz najwięcej uwagi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa wsparcia i otuchy. Bardzo było mi to potrzebne

      Usuń