niedziela, 31 maja 2015

Imienny prezent na Dzień Dziecka

Kochani nie mogłam się powstrzymać. Jak tylko zauważyłam ten projekt na jednym z blogów od razu wiedziałam, że muszę to zrobić swoim chłopakom.

Nie będę się wielce rozpisywać bo nie zrobię tego lepiej od oryginału. 

piątek, 29 maja 2015

Dziecko w kuchni.

Co myślicie na temat gotowania z dziećmi?


Oczywiście wolę wszystko zrobić sama, bo łatwiej, bo szybciej, bo czyściej. Ale kiedy tylko mam więcej czasu, dużo siły i dobry humor ( to rzadko ), ale staram się dzieci angażować w nasze życie codzienne i gotują razem ze mną.

środa, 27 maja 2015

To był cudowny dzień - chcę tak zawsze.

Dążąc do ideału mamy we wczorajszym porannym wpisie czytaj tutaj postanowiłam sobie, że w dniu swojego święta zrobię wszystko by ten dzień spędzić idealnie i wzorowo.

I jak się okazało nie tylko ja miałam taki zamiar.

Wczoraj dostałam od Macieja najpiękniejszy prezent jaki tylko mógł mi dać.
Powiedział mi tak:

Mamusiu, chcę byś była szczęśliwa i zrobię dzisiaj wszystko co tylko będziesz chciała. Obiecuję, że będę bardzo grzeczny.


wtorek, 26 maja 2015

Dzień Matki - czy powinnam świętować?

Dzień 26 maja - Dzień Matki.

Święto, które obchodzą wszystkie mamy w całej Polsce.


A ja właśnie w tym dniu staję przed lustrem i zastanawiam się
czy zasługuję na to by świętować?

Tak, jestem mamą, bo urodziłam dwójkę wspaniałych synów.
Ale czy tylko ten fakt czyni mnie mamą? Czy tylko to wystarczy by celebrować ten dzień?

sobota, 23 maja 2015

Ciasto Maxi King

Kiedyś na facebook'u trafiłam na przepis na te ciasto.
Na sam widok ślinka cieknie. Tak więc długo nie czekałam i sama go upiekłam.
Niestety do dietetycznych to na pewno nie należy... Ale warto spróbować!!!



Ciasto jest naprawdę pyszne, ale ta lejąca się masa o której autor wspomina u siebie na stronie bardzo mi przeszkadzała.

Dlatego postanowiłam przepis lekko zmodyfikować. Oto moja wersja.

środa, 20 maja 2015

Prawo jazdy a ciąża.


Kiedy zdawałam prawo jazdy byłam w ciąży z Michałem.
Oj w ogóle samochód to nie była i chyba nadal nie jest moja bajka.
Ale cóż - czułam, że muszę je zrobić by sobie ułatwić życie.
Mieszkamy na wsi gdzie jest jeden sklep i poza tym nic innego tutaj nie ma. Nawet do lekarza musimy jechać ponad 3km do sąsiedniej wioski. A nie zawsze wszyscy w domu mają czas by robić jako mój osobisty szofer.
Tak więc wzięłam się w garść i zapisałam się na te prawko.

poniedziałek, 18 maja 2015

Samodzielność u dzieci - gdzie jest granica?

Bycie rodzicem to bardzo odpowiedzialne zajęcie.
Bo poza genami, to właśnie od nas zależy jaki charakter będzie miało nasze dziecko.
I to my jesteśmy odpowiedzialni za to jak w życiu nasza pociecha sobie poradzi i jakim będzie człowiekiem.

Dlatego uważam, że już od najmłodszych lat należy pokazywać dziecku, że musi sobie radzić i jak najwięcej czynności wykonywać samodzielnie, oczywiście pod naszym nadzorem - jeśli istnieje ryzyko jakiegoś niebezpieczeństwa.

U nas wygląda to tak:

Michaś 2 i pół roku sam się ubiera i rozbiera. I choć nie zawsze jemu to wychodzi, to nie rezygnuje i próbuje aż do skutku.

I już nie wspomnę o samodzielnym wybieraniu ubrań - ulubionych majtek czy spodni... W szafie wszystko jest powywracane...


piątek, 15 maja 2015

Pizza w kilka minut.

Uwielbiam pizze.


Zawsze miałam problem ze zrobieniem ciasta. Denerwowało mnie te długie jego wyrabianie.

Ale koniec z tym. 

Dostałam od dobrej koleżanki przepis na ciasto, którego wcale nie trzeba wyrabiać, mało tego - nie trzeba nawet czekać by wygarowało. Jedynie mieszamy ze sobą wszystkie składniki i gotowe.

środa, 13 maja 2015

Żegnaj smoczku - jestem już za duży!

Zanim jeszcze miałam dzieci obiecałam sobie, że nigdy nie będę uczyć ich ssania smoczka.
Niestety młodzieńcze marzenia i postanowienia często weryfikuje życie.

Kiedy Maciek nie przesypiał mi pierwszych 2 nocek zaraz po przyjściu ze szpitala szybko swoje zdanie zmieniłam.
Zauważyłam, że nie pije mleka tylko się bawi piersią i przy niej zasypia. To samo było z butelką - jej zawartość nie znikała. Najwyraźniej miał tak silną potrzebę ssania, że smoczek w tym przypadku był niezbędny.
Tym właśnie sposobem dostał smoczek i jak ręką odjął - spał smacznie od 20 do północy a później do 8 rano.
No i stało się - smoczek stał się lekarstwem na wszystko.
Zatykał płaczącą buźkę, uspakajał, usypiał, chronił od wiatru oraz stał się zabawką.


poniedziałek, 11 maja 2015

Warszawa w 5 godzin.

Zawsze myślałam, że wyjazdy spontaniczne, takie z dnia na dzień są dla nas niemożliwe. Byłam przekonana, że z dwójką naszych dzieci - zwłaszcza z małym Michałem, taki wyjazd musi skończyć się krzykami, płaczem, marudzeniem i wycieńczeniem organizmu zarówno naszego jak i dzieci.

Ale myliłam się!    

W sobotę mąż zadzwonił do mnie, że w niedzielę rano jedziemy do Warszawy odebrać znajomych z lotniska. Ponieważ nigdy w życiu tam nie byłam, bez większego zastanowienia uszykowałam jedzonko i ok godziny 9:00 ruszyliśmy w drogę. Na miejscu byliśmy o godzinie 14. Ponieważ samolot miał przyjechać ok 17 więc mieliśmy trochę czasu na zwiedzanie stolicy. Pierwszym naszym celem był Stadion Narodowy.

Jak tylko pojawił się w zasięgu naszego wzroku zarówno my jak i dzieci byliśmy pod wielkim wrażeniem. I nie przeszkadzało nam to, że padał deszcz i grad, nie było innej opcji musieliśmy zwiedzać.


środa, 6 maja 2015

Karmienie piersią nie było proste i tylko przyjemne.

Miałam nie poruszać tego tematu.
Bo nie jestem osobą, która może w jakikolwiek sposób pouczać i upominać inne mamy.
Bo nie skończyłam żadnej szkoły, by móc się wypowiadać i wymądrzać na temat czy mleko matki jest zdrowsze od tych modyfikowanych.

Dlatego nie będzie to post o tym, jakie to jest ważne dla dziecka, by było karmione właśnie piersią.


Będzie to post o tym co ja przeszłam i co czułam podczas karmienia w naturalny sposób.

niedziela, 3 maja 2015

Niekończące się pytania - ach te dzieci...

Przerabiacie to ze swoimi pociechami? A może macie ten etap już za sobą? Nie? Dopiero czekacie aż zacznie maluda mówić a później zadawać pytania? To powodzenia! :-)

Na początku jest to zabawne, ale po dłuższym czasie naprawdę zaczyna drażnić...

Michaś właśnie wszedł dużymi krokami w ten czas, kiedy wszystko go interesuje i o wszystko pyta.
I nie jest ważne czy zna odpowiedź czy faktycznie chce się czegoś dowiedzieć grunt, że może mówić.

Po prostu pytanie " MAMO CO TO JEST?" pada kilkadziesiąt - nie!!! kilkaset razy w ciągu dnia!!!
Dla odmiany pyta czasami, "mamo co to jest znowu?" - jakby sam wiedział, że jego pytań nie ma końca i że już o to pytał, ale dla zasady trzeba się upewnić...

Z Maciejem również przechodziłam ten etap. Etap ciągle niekończących się pytań i nieustających odpowiedzi, ale wydaje mi się, że nie było to aż tak uporczywe i tak intensywne jak to jest z Michałem.
Maciek raczej zadawał pytania, które coś wnosiły w jego życie.
Pamiętam jak szliśmy na spacerek pobliskiego lasu i za każdym razem wskazując na drzewa, ptaki, chmury, kamienie, trawę pytał co to jest.

A Michaś bawi się traktorem i mówi do mnie "mamo patrz mam traktor". Po czym zadaje pytanie "mamo, co to jest?" - No traktor!


piątek, 1 maja 2015

"Czy Ty wiesz co ona tam wypisuje?"

Pytanie to padło w kierunku mojego męża.

Odpowiedź krótka i stanowcza - "Tak wiem, a co?".

No właśnie, ja pytam, A CO? 

No proszę powiedzcie mi co takiego napisałam w swoich dotychczasowych postach?
Powiedzcie co mogło wywołać taką reakcję?