niedziela, 12 lutego 2017

Walentynki - dzień jak co dzień czy jednak święto?

Walentynki - dzień w którym czuć w powietrzu miłość.
Amorek ma wiele pracy, ale jakże może być z siebie dumny widząc tyle zakochanych par celebrujących ten dzień w restauracji, w kinie czy też na romantycznym spacerku.
Kwiaciarka z radością podaje zakochanemu mężczyźnie kwiaty zachęcając go do kupna większej ilości - no przecież nie można oszczędzać na ukochanej osobie.
Ilu poetów się w tym dniu rodzi? Nigdy wcześniej nie podejrzewali, że mają w sobie taki talent. No i kto by przypuszczał, że jednak i poezja może być ciekawa i że tylu ludzi po nią sięgnie i z przyjemnością przeczyta niejeden wiersz o miłości.  Ale...



Są i tacy, dla których ten dzień jest wyjątkowo trudny do zniesienia.

Szukający prawdziwej miłości, tej jedynej połówki krzątają się po mieście lub domu nerwowo przebierając nogami, bo te jakże miłe i wyjątkowe uczucie nie było im dane.
Pogrążają się w beznadziejności szukając przyczyny swojego aktualnego stanu. 

Albo co gorsza, osoby które zupełnie niedawno swoją ukochaną osobę straciły. Z różnych przyczyn są teraz samotne i przygnębione na co dzień, a w TYM DNIU  wszystko jeszcze bardziej boli. Zdrada ukochanej osoby, albo śmierć - ból nie do zniesienia, a jednak nieunikniony, bo o Dniu Świętego Walentego wszędzie głośno. Radio, telewizja, nawet wystawy sklepów przepełnione są czerwienią i mieniącymi się serduszkami.

A jakie podejście do tego wszystkiego mam ja?

O tym, że Walentynki nie są dla mnie pisałam w zeszłym roku, o TUTAJ
Nie uważam, że tego dnia musimy pójść do kina, lub na romantyczną kolację do restauracji - nie lubię tłoku i raczej unikam miejsc przepełnionych ludźmi. 
Nie potrzeba mi ogromnych prezentów i wielkich słów wierszem pisanych. Wystarczy szczerze wypowiedziane słowo kocham i delikatny ale równie szczery pocałunek.

Nie będzie kolacji we dwoje, zaplanowałam zupełnie co innego.
Będzie to dla nas dzień jak co dzień, a jednak troszkę będziemy świętować.
Oboje idziemy do pracy. Później mamy swoje plany i czas dla siebie znajdziemy może około godziny 19.
Ponieważ mąż i dzieci są dla mnie najważniejsi, to właśnie z nimi chcę ten wieczór spędzić. Nie zostawię moich łobuzów pod niczyją opieką i nie wymknę się z mężem na romantyczny spacer po łonie natury, tylko właśnie w czwóreczkę usiądziemy przy wspólnym stole i ze spokojem zjemy wspólny posiłek. 
Będzie wino, kolorowe koktajle dla dzieci i ulubiona własnoręcznie wykonana PIZZA.

Bo dla nas Walentynki, to kolejna okazja do tego by razem zjeść wspólny posiłek i nacieszyć oko widokiem rodzinki w komplecie.

Pomimo tego, że jesteśmy dla siebie najważniejsi niestety mało mamy okazji na wspólne spędzanie czasu.
Staramy się każdego dnia mówić sobie kocham i obdarowywać siebie pocałunkami na dzień dobry, do widzenia lub tak po prostu bez przyczyny.
I pomimo tego, że nie traktuję Dnia Świętego Walentego jako święto, to tego roku będę jednak je celebrować w domu z tymi którzy są i zawsze będą dla mnie najważniejsi.

Bo najważniejsze to w ciągu roku znajdować jak najwięcej powodów do tego, by się zatrzymać i razem usiąść przy stole a walentynki mogą być do tego dobrym pretekstem.

A jakie Ty masz plany na ten dzień?

7 komentarzy:

  1. U nas tak samo nie świętujemy tego dnia, nie obchodzimy jakoś szczególnie. Nie przeszkadza mi to "święto" niech obchodzą ci, którzy chcą. Dla mnie to taka trochę zabawa dla młodych świeżo zakochanych :) My spędzimy ten wieczór w domu razem we trójkę. Mam małą niespodziankę dla moich ukochanych chłopaków i mam nadzieję, że się ucieszą :) Prezentów sobie z tej okazji nie robimy, ale mam dla nich małe słodkie co nieco ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze nie wiem czy akurat jutro kiedy na mieście będą dzikie tłumy, ale może w weekend skoczymy z córką do kawiarni na dobry deser :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Świętuję jutro większość dnia z moim młodszym Mężczyzną, do powrotu z pracy starszego, a potem jak co dzień cieszymy się sobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam żadnych planów ponieważ mój mąż jest w delegacji.
    Już dawno nie obchodzę tego święta.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas w tym roku dziwne walentynki... Pomimo ze siedze w domu z dzieckiem, maz pracuje, nie mielismy czasu tego dnia nawet na pocalunek! Przez moj dom tego dnia przewinelo sie wielu gosci! Czy oni do cholery nie wiedza ze sa walentynki!!!:D ale mimo wszystko ciesze sie, ze nas odwiedzili. Bo rzadko mam nalot na chate takiej illosci osob gosci:D i przez to walentynki przeciagnely sie u nas w czasie az na 3 dni:D nastepnego dnia rano dalam mezowi walentynke. I dopiero kolejnego dnia maz zrobil dla mnie i synka buleczki serduszka na sniadanie:) wspaniala niespodzianka! I tego tez dnia dopiero "celebrowalismy" milosc w najglebszym tego slowa znaczeniu:D i tak sobie mysle, ze przeciez ja mam codziennie walentynki. Codziennie buziaki, male a zyczliwe gesty, jak np. Zrobienie herbaty, umycie naczyn. Nie trzeba kwiatow, czerwonej bielizny, prezentow nie wiadomo jakich, zeby milosc okazac...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w tym roku spędziłam Walentynki w dużej mierze na dbaniu o siebie - najpierw fryzjer, potem domowa odnowa biologiczna. Mąż zrobił mi niespodziankę i zabrał Juniora na męski wypad - i dokładnie tego potrzebowałam, takiego prezentu dla samej siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie świętuję tego dnia hucznie, ale fajnie, że taki dzień jest.
    W końcu trzeba świętować takie piękne uczucie- miłość.
    I zastanawiam się czemu niektórzy ludzie (nie chodzi mi o tych, którzy miłości nie znaleźli, bo jest to w pewien sposób usprawiedliwione) tak negatywnie podchodzą do tego święta- "miłość trzeba pokazywać codziennie, a nie tylko w jeden dzień". No wiadomo, ale tak samo jest z innymi świętami- urodzinami, Dniem Mamy, Taty, Dziadka, Babci itp. itd. Codziennie trzeba cieszyć się z życia, które nam dano, codziennie doceniać mamę, tatę, babcię, dziadka. Tak samo jest z miłością :)

    OdpowiedzUsuń