czwartek, 18 czerwca 2015

On i Ona - żywioły dwa.

Słyszeliście pewnie niejednokrotnie,
że przeciwieństwa się przyciągają.


O tak, jestem tego pewna, że właśnie tak jest.
I chociaż mogłoby się wydawać, że na początku Waszej znajomości jesteście jak dwie krople wody, po prostu jak bratnie dusze, które myślą i czują tak samo, to jesteście w błędzie!
Bo na początku wszystko jest piękne i kolorowe.
Zarówno On jak i Ona jest w stanie wiele znieść i zaakceptować. Tak!!! Na początku, a później dopiero zaczynają się schody. Czasami potrzeba wielu lat znajomości, by zrozumieć i poznać się na drugim człowieku.
Wiem co piszę, bo sama to przechodziłam i nadal przechodzę.



Kiedyś dużo spacerowaliśmy, uwielbiam długie spacery... On robił to dla mnie. Nigdy nie marudził i nie narzekał. Wydawało mi się, że Jemu również sprawiało to wiele przyjemności. I pewnie tak było. Bo każda wspólna chwila była ważna.
Ale z czasem tych spacerów było coraz mniej. Może nie chce, nie lubi... a może po prostu nastały inne czasy, doszły dzieci, którym chce dać wszystko, dla których pracuje nie 8 a 12 godzin dziennie. I po prostu, tak zwyczajnie po całym tygodniu ciężkiej pracy sił brak na spacery?


Nawet w telewizji znalazły się programy, które oglądał On i Ona.
Tak, pamiętam te czasy, jak siadaliśmy razem i oglądaliśmy festiwal Opole, Sopot, Eska music a world. kabarety, polskie filmy komediowe, nawet na Janosika aż tak bardzo nie narzekałam.
A teraz... mało jest takich programów telewizyjnych do których siadamy wspólnie. On lubi odpocząć przed ekranem, a ja albo krzątam się po domu, by nadrobić zaległości z dnia, bo dzieci śpią to łatwiej. Albo marudzę, bo nie ma w telewizji niczego co by mnie interesowało. Lub zwyczajnie mam ochotę na długie rozmowy o wszystkim i o niczym... ( najchętniej pozbyłabym się tego pudełka z domu ).

I tak żyją On i Ona - żywioły dwa.
Razem, nadal zakochani, ale tak bardzo zabiegani...


Dobrze, że jest inny. Dobrze, że nie ma takiego charakterku jak ja. Byłaby to jakaś katastrofa dla społeczeństwa. Nie wiem, czy ludzie przetrwaliby dwa takie same charaktery w jednym pomieszczeniu. Na szczęście jesteśmy różni:

On - raczej spokojny, ułożony, rozważny. Zawsze przemyśli swój ruch, każde słowo... pracoholik.

Ona - nerwus, narwaniec, działa pod wpływem chwili. Niestety częściej najpierw zrobi a dopiero później to przemyśli.

Kiedy się nastawię przeciwko komuś, on zaraz mnie upomina. I odwrotnie, kiedy on już dłużej nie może czegoś znieść, ja go staram się wspierać. Jesteśmy sobie potrzebni, bo razem łatwiej przejść przez życie. W pojedynkę pewnie popełnilibyśmy wiele błędów, których później byśmy żałowali. A tak musimy patrzeć również na tą drugą osobę, i robić wszystko by nie zrobić kroku za który płaciłaby również NASZA RODZINA.

Oboje mamy dobre serca i pomożemy każdemu w potrzebie. Naiwni? Być może... Ale dobrze nam z tym i za to chyba najbardziej siebie cenimy.

On i Ona i ich dzieci.

4 komentarze:

  1. Dwa takie same charaktery się nie porozumieja w życiu. Całkowicie się zgadzam z panią Blogerka. On i Ona powinni się uzupełniac żeby przetrwać wszystkie wzloty i upadki w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za podzielenie mojego zdania. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mężczyzna i kobieta zawsze będą się różnić. Już taka nasza natura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego tak do siebie pasujemy i tak bardzo siebie potrzebujemy.

      Usuń