piątek, 10 kwietnia 2015

Dlaczego dzieci chorują?

U nas w domu znowu choroba.
Nie jest tak źle bo póki co to tylko katarek i kaszelek się pojawił ale czy na tym się skończy? Oby.

I choć przed świętami sama byłam chora, to nie było aż tak źle z tym żyć jak teraz.
Bo dla mnie - matki nie ma nic gorszego jak choroba dzieci.
Zawsze gdy któryś z chłopaków jest chory dopadają mnie straszne wyrzuty sumienia i zapytania co znowu źle zrobiłam?
Zawsze to ja czuję się za to odpowiedzialna i temu winna.
Ale czy na pewno słusznie?

Co tak naprawdę powoduje ten stan chorobowy?




Babcie i mamy ciągle upominają by zakładać rajstopki jak najdłużej, nawet gdy nie ma na dworze mrozu, bo zawieje dziecko w nogi, się przeziębi i choroba gotowa.
Ale czy tak jest?

Czy przegrzanie organizmu nie jest gorsze?

Moi chłopcy nie noszą już rajstop, ponieważ nie ma mrozu i nie jest na tyle zimno by to robić. Tyle się nabiegają, że i bez tego jest im wystarczająco ciepło. A moim zdaniem nie ma nic gorszego od przewiania spoconego ciałka.

Kiedy dziecko się urodzi, każą je ubierać w jedną warstwę ubrania więcej niżeli siebie, ponieważ ono leży i się nie rusza.
Ale gdy nasze pociechy już biegają to spokojnie możemy założyć jeden rękaw mniej niż sobie, bo to my spacerujemy a ono biega, się bawi i jest ciągle w ruchu. I z pewnością jemu jest cieplej niż nam.

Czapka - tak czy nie?
Zawsze na każdą pogodę zakładać czapkę?
Nie powiem, gdy jest zima i mroźne powietrze to u nas czapka jest obowiązkowa.
Również latem gdy jest ostre słoneczko należałoby ochronić główkę lekką czapką z daszkiem lub chustką, ale wiosną kiedy jest tak akurat i nie ma wiatru czy jest to konieczne?

Moje łobuzy ciągle są w ruchu i pierwszą rzeczą którą ściągają jest kurtka i właśnie czapka. No tak, sami nie lubimy gdy swędzi nas głowa, bo jesteśmy spoceni, to dlaczego oni mają to cierpliwie znosić i ciągle się drapać? Tak więc wolę im tego oszczędzić i po prostu nie dopuszczamy do tego by głowa się pociła i kiedy nie ma wiatru czapki nie zakładamy.

Temperatura powietrza w naszych domach.
Najlepsza i najzdrowsza to 18 - 20st C.

Ale nie każdy ma możliwość by cały dzień i noc utrzymać w pomieszczeniu stałą temperaturę
.
U nas kiedy latem termometr wskazuje na dworze w cieniu 30st C to w pokoju mamy ok 35. Nasze okna są od strony południowej i żadne rolety i koce na oknach nam nie pomagają w tym by nie nagrzało się w pomieszczeniu. A jeszcze para z kuchni wszystko potęguje.

Zimą natomiast może i w dzień nie jest tak źle bo słoneczko nas dogrzewa, ale nocki... Piec jeszcze nie z tych najlepszych i trzeba do niego dokładać średnio co 4 do 5 godzin jeśli jest zasypany do pełna węglem. Ale w nocy już nikomu nie chce się wstać i nad ranem temperatura w domu jest niższa. Kiedyś u chłopaków mieliśmy dosłownie 8st. I mimo, że lekarze wypowiadają się, że chłodne pomieszczenia są zdrowsze dla nas niż  te gorączki to nie wiem czy tak zupełnie na zdrowie nam to wychodzi.

Wysmarkany nos.
Byłam z moim Michałkiem w szpitalu na zapalenie oskrzeli i płuc kiedy miał zaledwie 5miesięcy. Panie pielęgniarki jak i lekarze ciągle powtarzają nam, że najważniejsze jest to by wydmuchać z nosa to co nam zalega. To już połowa sukcesu do tego by szybko wrócić do zdrowia. Ale jak mam to zrobić, kiedy Michu nadal nie potrafi dmuchnąć w dobrą stronę - zamiast wydmuchać to wszystko wciąga? A zabieg wyciągania smarków gruszką lub NoseFRIDA kończy się strasznym płaczem i wymiotami? A kropelki - z daleka krzyczy z płaczem i przerażeniem " nie kropelki, mama nie kropelki!"


I za każdym razem kiedy dzieci są chore zadaję sobie pytanie,
gdzie znowu popełniłam błąd i czy na pewno jestem dobrą mamą.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza