środa, 18 listopada 2015

Jak zacząć oszczędzać? Sposoby naszej babci!

Żyjemy w dobie komputerów i telewizji. Wszystkiego mamy pod dostatkiem. Nie musimy martwić się, że czegoś zabraknie dla nas na półkach sklepowych. Woda zawsze w kranie leci, a i o prąd nie musimy się martwić. Ale niestety wszystkie te luksusy nas kosztują. Załamujemy ręce, gdy nadchodzi czas opłat. I wtedy otwierają się nam oczy i zastanawiamy się jak zacząć oszczędzać.


Ten post poświęcę naszej babci, która ma 950 zł emerytury. I to są jedyne pieniążki, które ma.
Za to musi zrobić opłaty za wodę, prąd, gaz, śmieci. Kupić lekarstwa, oraz zaopatrzyć się w węgiel na zimę. Nie zapominajmy o wyżywieniu! Jak to robi?

Chociaż niektóre sytuacje wydają się nam ekstremalne, to uważam, że jest najlepszym przykładem na naukę tego jak zacząć oszczędzać i jak przetrwać za 950 zł miesięcznie!

1. Nie marnuj wody.

a) mycie naczyń.
Nie ma babunia zmywarki, i mieć już nie będzie. Wszystkie naczynia myje ręcznie. I by zaoszczędzić grzeje najpierw wodę w czajniku, a następnie wlewa ją do miski. To właśnie w misce myje wszystkie naczynia, które tego wymagają. A i płuka je w drugiej komorze zlewu, również w misce.
Dzięki temu oszczędza wodę, która nie leci w wielkich ilościach do kanalizacji, oraz płyn do mycia naczyń, który pozostaje w misce i jest wykorzystywany cały czas.

b) spłukiwanie toalety.
Nie ma mocnych, za potrzebą trzeba iść. Na szczęście era załatwiania się na dworze już minęła, ale i na spłukiwanie wc jest sposób. By zaoszczędzić wody, za którą oczywiście trzeba zapłacić, babcia wodę od mycia naczyń wlewa do wiadra, a następnie po załatwieniu się na ubikacji spłukuje nią swoje potrzeby fizjologiczne. Może mało wygodna metoda, ale skuteczna! Jedna woda wykorzystana podwójnie, nic się nie marnuje a i toaleta jest czysta.

c) kąpiel.
Wiadomo, że podczas pracy brudzimy się i pocimy. Musimy się umyć, by nie śmierdzieć i nie kleić się od brudu. Ale możesz zamiast kąpieli w wielkiej wannie lub pod prysznicem do tego celu użyć miski i gąbki z mydłem. A do płukania włosów garnuszek z wodą. Gwarantuję Tobie, że babunia w taki sposób się myje i jeszcze nigdy nie czułam od niej przykrego zapachu. Zawsze jest czyściutka, pachnąca, pomimo tego, że jest z niej człowiek niesamowicie pracowity!



2. Rozrabianie chemii z wodą.

Płyn do naczyń będzie się również pienił, jeśli dodamy do niego wodę. Naczynia będą równie lśniły i błyszczały, jak bez jego rozrabiania. A dzięki temu zdobywamy kolejną buteleczkę J Podobnnie jest z płynem do prania czy płukania.  

3. Jeden obiad na kilka dni.

By zrobić obiad, trzeba skorzystać z prądu lub gazu. A niestety za wszystko trzeba zapłacić. Babcia i na to znalazła sposób. Gdy gotuje zupę, pomimo tego, że mieszka sama, robi to w wielkim garnku. Dzięki temu obiad ma na trzy dni. Na odgrzanie nie potrzeba już tyle czasu i energii. Ziemniaczki i mięso również można odgrzać przez kolejny dni, dla babci nie stanowi to większego problemu.

4. Jedzenie nie może się zmarnować.

Nie ma u babci możliwości, by cokolwiek zostało i się zmarnowało. Jeśli trzeba, to i chleb będzie zjadała 3 dni. Nie musi być miękki i świeży, grunt, by nie był skiśnięty i spleśniały. Jeśli jest zdatny do zjedzenie, to trzeba go zjeść do ostatniej kromki. A w sumie, to nawet lepiej i zdrowiej dla babcinego żołądka.

5. Nie kupujemy, sami gotujemy.

Nastała moda na picie kupnych napojów. Nie dość, że sama chemia, to jeszcze owoce na ogrodzie się marnują.  Babcia jest wspaniałym ogrodnikiem. Pomimo pięknego już wieku, to właśnie tam spędza większość swojego czasu. By upilnować szpaki, by nie zjadły wiśni czy czereśni potrafi wstać o 5 rano, i położyć się spać o 1 w nocy, by wszystkie warzywa podlać. Żaden nawet najmniejszy owoc nie może się zmarnować. Wszystko jest zerwane, przepatrzone i przerobione. Jak nie dżem, to sok, kompot, a nawet wino czy domowa nalewka lub po prostu w całości idą do zamrożenia. Na zimę jak znalazł. Wyciąga babunia owoce z zamrażarki i gotuje świeży kompocik. A dodatkowo, by się nic nie zmarnowało, to raz zalane owoce, po wypiciu kompotu, zalewa ponownie gorącą wodą. Bo one jeszcze aromat i smak mają! I według babci naszej tak czy owak, pomimo tego, że do ugotowania kompotu potrzebny jest prąd lub gaz, cukier i woda, to jest to tańsze, a przede wszystkim zdrowsze od tych kupnych napojów.


6. Oszczędzaj prąd!

O tym, by wyłączać każdą czujkę i ładowarkę wszyscy już wiemy. Bo każde najmniejsze czerwone światełko potrafi naciągnąć w skali roku niemało prądu. Ale babcia jeszcze jeden sposób znalazła na oszczędność prądu.

Po pierwsze pranie ręczne!
Masz ubrania, które wystarczy delikatnie przepłukać, zrób to w misce, w małej ilości wody, proszku i bez użycia energii.

Po drugie lodówka.
Ta musi chodzić cały rok, bez przerwy. Ale czy na pewno? Jeśli jest zima, to i na dworze jest zimno. Nie musisz chować masła i innych produktów do lodówki, można zastąpić ja jakąś werandą lub zimną altaną. Uwierzcie mi na słowo, że i tak można sobie radzić. Babcia wiele lat w ten sposób funkcjonowała. A latem po prostu nie robiła zapasów – wszystko było zjadane na bieżąco. I lodówki długo w domu nie miała wcale.



I zdaję sobie sprawę z tego, że niektóre podane przeze mnie przykłady są ekstremalne i nie wyobrażamy sobie w taki sposób żyć, ale niejednokrotnie miałam okazję tych wszystkich eksperymentów u babci wypróbować i do wszystkiego można się przyzwyczaić! Jeśli nie wiesz jak zacząć oszczędzać, spróbuj tego, może akurat któryś ze sposobów pomoże?

Nie wiem czy na dłuższy czas mogłabym w ten sposób żyć, a Ty potrafiłbyś/abyś? Jakie są Twoje sposoby na to jak zacząć oszczędzać? Podzielisz się nimi ze mną?


35 komentarzy:

  1. Ja z oszczędzania pewnie dostałabym jedynkę. Pieniądze się mnie nie trzymają ale życie bez wygód to odpada :p

    Podobne eksperymenty przerobiłam jak jeździłam do dziadków na wieś. Wodę trzeba było szczególnie oszczędzać bo była że studni i w upały mogło jej zabraknąć. Ale mimo iż dało się przyzwyczaić widok wanny po powrocie do domu powodował u mnie euforię ;)

    Przynajmniej jedzenie się u mnie nie marnuje bo Psia wciąga wszystko co mogłoby się zepsuć :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie czasami spróbować czegoś innego, ale jednak wolę te lekkie życie w "luksusie". To właśnie plus posiadania zwierząt, chociaż coraz częściej słyszę o kampanii nie karmienia zwierząt czym popadnie...

      Usuń
  2. Człowiek jest tak stworzony, że przetrwa niemalże w każdych warunkach. I kiedy sytuacja go zmusi szybko przyzwyczaja się do nowego funkcjonowania. Dawniej tak ludzie żyli, nie było pralki, bieżącej wody... i wydaje się, że byli szczęśliwi i bardziej radośni niż w dzisiejszych czasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga, kiedyś ludzie lepiej ze sobą współżyli. Nie było zawiści, zazdrości i o wiele częściej się uśmiechali.

      Usuń
  3. Przeczytałam post i myślę sobie jacy jesteśmy rozpieszczeni. Cytując mojego męża "jak przyjdzie apokalipsa to wszyscy zginą, bo telefony popadają i nie da się ściągnąć apki - jak przeżyć apokalipsę".

    OdpowiedzUsuń
  4. To fakt. Dzisiejsze czasy nieźle nas rozpieściły... Często nie wyobrażamy sobie życia bez tych ulepszaczy, a jednak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jednak... jak się chce, to wszystko można.

      Usuń
  5. Niestety jestem już za mocno przyzwyczajona do wygody żeby udało mi się na stałe wprowadzić któryś z tych punktów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wolę te wygody. Na szczęście póki co, nie muszę niczego zmieniać.

      Usuń
  6. Niektóre z wymienionych przez Ciebie sposobów rozpoznaję bardzo dobrze jako przykłady z życia moich dziadków - choć oni w sumie nie musieliby się do takich metod uciekać, bo emerytury mają całkiem niezłe i nawet mogą sobie z nich co miesiąc trochę grosza odłożyć. Robią to chyba bardziej z przyzwyczajenia, ponieważ ich dzieciństwo i młodość nie należały do opływających w luksusy. Ja osobiście na ten moment jestem dość wygodnicka i życia bez pewnych udogodnień sobie nie wyobrażam, ale gdyby nastały ciężkie czasy to pewnie nie miałabym innego wyjścia i musiałabym się przyzwyczaić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia z wielu rzeczy również nie musiałaby korzystać w ten sposób, ale jak to mówią starych drzew się nie przesadza. Od zawsze ma to wpojone, i jest to dla niej normalne. Najważniejsze, że jest jej z tym dobrze

      Usuń
  7. niektore metody sa mi znane, ale nie wiem czy ja na dluzsza mete moglabym tak zyc, jestem przyzwyczajona do wygody.../K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, życie w wygodzie jest fajniejsze, choć droższe ;-)

      Usuń
  8. Moja babcia też ma takie sposoby, a emeryturę jeszcze niższą, jak Wasza. Powiem Ci, że te sposoby są nie tylko oszczędne, ale też eko. Bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie dość że oszczędza wiele, to jeszcze przyrodzie pomaga.

      Usuń
  9. Fakt - obecne czasy i tempo życia dość mocno nas rozpieściły. Od ponad roku jestem żoną i dbam nie tylko o nasz budżet, ale i oto abyśmy się zdrowo odżywiali. W tym roku tak samo jak w ubiegłym robiłam różnego rodzaju przetwory - satysfakcja murowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również robię samodzielnie przetwory. Uwielbiam czas zapraw. O tak, satysfakcja murowana ;-)

      Usuń
  10. Hahaha, komentarz wyżej o ściągnięciu aplikacji "jak przeżyć apokalipsę" rozłożył mnie na łopatki :D I mimo że jest on tak zabawny, jest w nim też bardzo wiele prawdy. Obecnie jesteśmy bardzo rozpieszczeni. Cóż, właściwie po to jest rozwój technologii, by z niej korzystać, ale gdyby to wszystko nagle padło, to na pewno byśmy sobie nie poradzili.
    Ponieważ sama nie prowadzę domu, jeszcze tak bardzo nie skupiam się na oszczędzaniu, ale u mnie zmywa się w zlewie, a nie w zmywarce i to po napełnieniu komory zlewu wodą, a nie że ta leci sobie ciurkiem cały czas. Takiego zmywania to ja sobie nawet nie potrafię wyobrazić :P Pamiętamy o gaszeniu świateł, staramy się niczego nie marnować. Takie najprostsze sposoby potrafią przynieść wiele korzyści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również myję naczynia w zlewie z wodą, a nie pod kranem. Tak mi łatwiej, no i oszczędniej. A z tymi światłami bywa różnie, niestety.

      Usuń
  11. No tak w dzisiejszych czasach oszczędzanie to norma, warto znać skuteczne metody. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wyobrażam sobie aż takiego oszczędzania. Większość rad sensownych, no może poza rozcieńczaniem płynu, można go przecież po prostu dać mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest łatwe życie w takich warunkach, ale jak widać na przykładzie babci, jest to możliwe.

      Usuń
  13. Dobrze poczytać takie teksty, bo człowiek sobie uświadamia swoje własne zachowania. Ja niestety jestem osobą strasznie rozrzutną, ale może dzięki tym babcinym radom uda mi się zwracać większą uwagę na oszczędzanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, sposoby babci dają wiele do myślenia

      Usuń
  14. Niemalże wszystkie te sposoby znam i dawniej się stosowało i żyło normalnie. Pamiętam jak czekało się na sobotę, bo wtedy można było sobie poleżeć w wannie i trochę zaszaleć z wodą:) Jako studentka też gotowałam na kilka dni, a i teraz zdarzy się, że jakiś obiad jemy 2 dni pod rząd. I od dziecka jestem nauczona, że jedzenia nie wolno marnować. Nieświeży chleb można ususzyć i zmielić na bułkę tartą, z owoców które nie wyglądają już tak apetycznie można zrobić koktajl albo ugotować kompot.
    Warto oszczędzać, bo choć woda w kranie jest to niedługo może jej braknąć, no i po co płacić niepotrzebnie takie rachunki za prąd, skoro można je trochę obniżyć w ten prosty sposób jak wyłączanie telewizora, komputera, radio czy wyciąganie ładowarek z kontaktu.
    I myślę, że warto uczyć dzieci oszczędności, bo to się zawsze przydaje, chociażby w kwestiach finansowych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, wiele jedzenia można wykorzystać w inny sposób, niż normalnie. my z chleba robimy grzanki, tosty lub smażymy na patelni. Koktajl z owoców - pyszności. Warto oszczędzać!!!

      Usuń
  15. Dobre zasady. Choc lekarstwa... Ostatnie pol wyplaty poszlo na moje przeziebienie. Cos okropnego. Szkoda, ze na tym oszczedzic sie nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. A co mają powiedzieć Ci biedni starsi ludzie...

      Usuń
  16. My mieliśmy problem z marnowaniem jedzenia, ale odkąd jest z nami pies, nic się nie marnuje :)
    I nie wyobrażam sobie życia bez lodówki - tym bardziej, że nie mam ani werandy ani balkonu. Raz jeden wystawiłam garnek z jedzeniem za okno, na parapecie stał, żeby szybciej wystygło. Zostałam z niczym, zabrali :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wandale!!! Nie mieści mi się to w głowie! Jeśli chodzi o mnie, to staram się z każdej resztki coś zrobić i niczego nie marnować, a to tosty lub zapiekanka - wszystko do tego pasuje ;-) biedne te nasze pieski, bo niewiele dla nich zostaje.

      Usuń
  17. ... brawo za ten wpis! Wzruszyłam się ogromnie, ponieważ wiele z tych sposobów na oszczędzanie znam dobrze - część z opowieści, a część "z życia".
    SUper, Kochana, że podjęłaś ten temat!

    PS. cieszę się, że do Ciebie trafiłam. Będę na pewno tutaj częściej zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Babciowe sposoby są najlepsze. Mi się wydaje że my żyjemy szybko i chcemy zrobić wszystko na szybko, a czasami musimy myśleć

    OdpowiedzUsuń