środa, 4 listopada 2015

Warto pomagać innym!

Spotykam się z różnymi opiniami na mój temat - Matka Teresa z Kalkuty, naiwna idiotka...  
Bywają momenty, kiedy rzeczywiście mam dosyć wszystkiego i chciałabym całkowicie się od dotychczasowego życia i spraw codziennych odciąć. Ale to tylko krótkie chwile, dosłownie małe momenty, bo wiem, że
WARTO POMAGAĆ INNYM!
I możesz sobie mówić co chcesz, a ja swojego zdania nie zmienię!



Może nie jestem idealna, może nie wszyscy mnie lubią, może trudno mnie zrozumieć, może jestem zakompleksiona i brak mi wiary w siebie, ale wiem co dla mnie w życiu jest ważne! Wiem, co sprawia, że czuję się szczęśliwa i spełniona!

Na pierwszym miejscu jest rodzina! Te nasze 4 razy M jest dla mnie najważniejsze! Robię wszystko, by każdy z nas czuł się szczęśliwy, potrzebny, kochany... Często poświęcam dla NAS wiele. Stawiam siebie i swoje potrzeby na drugim, nie co ja piszę - oczywiście, że na czwartym miejscu! Ale pomimo momentów zwątpienia, wiem, że warto! Czuję to, każdy przytulas, każde spojrzenie i każde słowo uświadamia mi jakie to dla tych moich chłopaków (dzieci i męża) jest ważne. I będę to robić, dopóki będę czuła, że oni są mi wdzięczni a ja jestem im potrzebna! A inni niech sobie myślą i mówią co chcą!

A na drugim miejscu, zaraz po naszej czwóreczce są inni ludzie. I nie ma tutaj znaczenia, czy jesteś naszym kuzynem, ciotką czy zupełnie kimś obcym. Jeśli tylko potrzebujesz pomocy, chętnie Tobie jej udzielę.
Wystarczy jeden telefon, wiadomość na fb, czy na poczcie. Możesz przyjść do mnie osobiście - powiedz tylko słowo, a zrobię wszystko, by Tobie tej pomocy udzielić. Jestem w stanie rzucić codzienne obowiązki i wszystko to, co miałam zaplanowane, by poświęcić Tobie swój czas i swoją uwagę. I ten kto mnie zna, wie, że nie rzucam słów na wiatr.

Są tacy, którzy wprost potrafią mi powiedzieć, że jestem naiwna, że jeszcze nie raz przez tych wszystkich ludzi będę płakała, że w potrzebie nikt mi nie pomoże, że powinnam wyluzować i pomyśleć o sobie.... Ale ja nie chcę, nie potrafię. Wiem, że warto pomagać innym i żadne próby zmiany mojego stanowiska w tej sprawie tego nie zmienią.

Ale co w zamian?

Zastanawiasz się dlaczego to robię i co oczekuję w zamian za pomoc i mój czas?
Niewiele.
Często wystarczy zwykłe dziękuję. A może wcale, nie takie zwykłe? Bo uwierzcie mi, że samo słowo DZIĘKUJĘ wielu ludziom przychodzi z trudnością - niestety.
Serdeczny uśmiech, codzienna życzliwość, chociażby krótkie odwiedziny, takie bez powodu - to tak niewiele, a jednak w dzisiejszych czasach tak wiele.
Naprawdę, nie oczekuję zapłaty w postaci mniejszych czy większych sum pieniężnych, żadna czekolada, kawa czy wino nie sprawią mi tyle radości co dobre słowo i wyrazy wdzięczności.

A jednak są wyjątki!

To straszne, nie powinnam do tego się przyznawać, ale nie lubię udawać kogoś kim nie jestem. Nie mam zamiaru tutaj robić z siebie nikogo świętego i wspaniałego. Jestem człowiekiem, często słabym człowiekiem. I choć staram się pomóc każdemu, niestety znajdą się i wyjątki. Są ludzie i sytuacje, których unikam i których bardzo się boję. Uzmysłowił mi to jeden, bardzo fajny wpis. Sami przeczytajcie TUTAJ - naprawdę dziewczyna chwyta za serce i daje do myślenia.

Podziwiam ją za odwagę. Sama tak nie potrafię. I choć osoba leżąca na ulicy, czy trawniku powinna wzbudzać litość i być może potrzebuje mojej pomocy - we mnie wzbudza strach i obrzydzenie. Zbyt wiele chyba w życiu przeżyłam historii związanych z alkoholizmem i nie potrafię nabrać do tego wszystkiego dystansu.

To prawda, nie muszę podchodzić, często wystarczy jeden telefon i mogę uratować życie.
Właśnie po tym wpisie wiem, że warto pomagać innym. Nawet tym, którzy w życiu się pogubili, bo to nadal ludzie i zasługują na drugą, a może kolejną szansę!
Być może właśnie ta wyciągnięta przeze mnie ręka, da temu człowiekowi wiarę w ludzi i powróci chęci do normalnego życia? Warto się nad tym zastanowić. Ja odkąd przeczytałam tamten wpis, ciągle o tych ludziach i moim podejściu do nich myślę.

Pomagajmy ludziom, bo to działa w obie strony. Oni potrzebują Twojego zaangażowania, krótkiego spojrzenia, a Ty dzięki temu możesz czuć się kimś wyjątkowym i naprawdę potrzebnym. Warto pomagać innym, bo dobro zawsze powraca! Nie mam na myśli korzyści majątkowych, wiele cenniejsze od tego jest przyjazne otoczenie i szczere znajomości!

A Ty lubisz pomagać? Uważasz, że warto pomagać innym, dlaczego? 


31 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą, że pomagać warto, trzeba, powinno się - ale w niektórych sytuacjach należy też umieć rozróżnić, czy ktoś faktycznie na tę pomoc zasługuje i czy po prostu nie chce pożerować sobie na naszej dobroci, wykorzystać nas, oszukać...Ja mam w tym temacie kilka bardzo nieprzyjemnych doświadczeń (chociażby moją dawną "przyjaciółkę", która pod przykrywką osoby "potrzebującej" zwyczajnie okradła mnie z ubrań, pieniędzy i biżuterii, a potem wyjechała za granicę i słuch po niej zaginął). Dlatego teraz do ludzi podchodzę jednak zdecydowanie ostrożniej i z większym dystansem niż w czasach licealno-akademickich - i najpierw się trochę zastanawiam, zanim tę pomocną dłoń wyciągnę (by jej przypadkiem nie stracić).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przykre doświadczenie. Chyba serce z żalu by mi pękło. Ludzie mają tupet!!! No właśnie, często za udzieloną pomoc "dostaję w twarz" i cierpię okrutnie, ale jednak jest to silniejsze ode mnie i nie potrafię się od tych osób odsunąć.

      Usuń
  2. Warto, a nawet trzeba pomagać innym. Wierzę, że całe dobro które dajemy innym prędzej czy później do nas wróci. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poniekąd doświadczam tej dobroci nieustannie. I nie może bezpośrednio od ludzi, ale wierzę, że całe dobro i szczęście które mamy, to znak z "GÓRY". że warto pomagać.

      Usuń
  3. Ja spotkałam w życiu takie osoby, które kiedyś potrzebowały pomocy a nikt im nie pomógł. Teraz mimo, że minęło kilka lat oni nadal nie potrafią się z tym pogodzić i sami w efekcie nie umieją pomagać innym. Więc to działa w dwie strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ile można dawać coś tylko od siebie i nie otrzymywać nic w zamian? Niby nie oczekuję tej wdzięczności i odwetu, ale są sytuacje, kiedy jednak pomocna dłoń wiele by ułatwiła i jest niezbędna.

      Usuń
  4. Różnie bywa w życiu , spotkałam się z wieloma różnymi sytuacjami i moje miękkie serce pomaga każdemu w miarę moich możliwości. Chciała bym niektórym pomóc bardziej ale są tacy ludzie którzy nie przyjmują pomocnej dłoni.

    Ps. Będę tu wracać lubię jak ktoś pisze z sercem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;-) Ja też będę do Ciebie zaglądać. Nic na siłę, nie chcą pomocy, to nie ma co się narzucać.

      Usuń
  5. Ludzie teraz tak pędzą do przodu, że nie mają czasu na pomaganie. Niestety, bo uważam, że warto i trzeba. Sama staram się pomagać, nie zawsze się to udaje, nie zawsze mam środki i możliwości, ale staram się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to chcieć i pokazać dobre chęci, w dzisiejszych czasach to wiele!

      Usuń
  6. Hejka :)
    Ja znów jestem horrorem dla tych biednych ,,zmęczonych" bo zawsze budzę, dopytuję się czy wszystko w porządku, sieję wręcz zamęt w ich rozwianych głowach :D
    Bądź sobą to jest najważniejsze i kichaj na modę, trendy itd Najważniejsze to co w sercu jest i w duszy gra :D W końcu to twoje życie i jego wizja :))))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, najważniejsze to postępować według własnych przekonań, a ludzie nie robią i mówią co chcą!

      Usuń
  7. Czasem maly gest odbija sie niespodziewanie z nawiazka... Pamietam jak jezdzilam do szpitala psychiatrycznego. Pod koniec moich wizyt pojawil sie maly chlopiec. Dopiero go diagnozowali i nie wiem co mu do konca bylo. Mial okolo 3- 4 lata. Byl to taki dziwny dzien. Poprosil mnie bym ubrala z nim choinke bo inni byli zajeci i w tamtej chwili nikt nie zajmowal sie nim. To bylo tak przyjemne. Opowiadal o choince, kolorach... Taka zwykla dziecieca radosc byla dla mnie motywujaca do zycia. Nie lubilam swiat ale wtedy wracajac kupilam mala, zywa choinke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna historia. Nie potrafiłabym przejść obojętnie obok tego dziecka. To prawda, dając od siebie dobro, widząc wdzięczność od tej osoby otrzymujemy jeszcze więcej! Właśnie zwykłe dziękuję i uśmiech mogą wiele zmienić i nam ofiarować. Dla takich chwil warto pomagać!

      Usuń
  8. Wracając czas temu do domu jakimś cudem dojrzałam leżącego pod drzewem mężczyznę. Cudem, bo leżał za drzewem, kawałek od drogi, w dodatku nie jechałam najwolniej, bo to "szybka" droga była. Minęłam go, bo zanim do mnie dotarło co widziałam, to przejechałam juz kawałek. Co zrobiłam? Zadzwoniłam na 112. Tam mnie dyspozytor zrypał, że się nie zatrzymalam i co on ma zrobić z takim zgłoszeniem. Wyjaśniłam, że nie było jak się bezpiecznie zatrzymać i zostawić Planktona w aucie. Przełączył mnie na pogotowie. Tam pani przyjęła zgłoszenie z komentarzem, dlaczego do pijanego wzywam karetkę (nie ja osądziłam, że jest pijany). Po 40min zadzwoniła, że nikogo nie znaleźli, karetka wyjechała na marne, a może na drugim końcu miasta ktoś umiera.

    OK. Być może mogłam się bardziej wysilić, zorganizować się z Antkiem i wrócić do tego człowieka, ale widać byłam jedyna która przynajmniej zadzwoniła. Zostałam zjechana i nie wiem, czy nastepnym razem się 10 razy nie zastanowię, czy wykonać to minimum, które jest telefonem alarmowym. Pomagać warto, ale jak ludzie, którzy pracują po to żeby pomagać nie robią tego, to ręce opadają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, takie chwile sprawiają, że nie chcemy takim ludziom pomagać. Zamiast wdzięczności dostajemy opieprz i jeszcze jesteśmy tymi najgorszymi. Jak to możliwe, że służby zdrowia mają gdzieś obywateli? Być może i pijak, ale czy on nie zasługuje na pomoc i życie? Nie ważne w jakim jest stanie, jest człowiekiem i pierwsza pomoc mu się należy jak psu kość. A gdybyś nie zadzwoniła po pomoc, a on by umarł do kogo by rodzina miała pretensje? Uważam, że zrobiłaś dobrze. Ale pewnie i ja po takim splocie wydarzeń nie miałabym ochoty na pomoc innym.

      Usuń
  9. Muszę przyznać, że ja sama miałabym pewne obawy przed podejściem do takiej leżącej osoby, niemniej jednak przeczytałam też wpis, który podlinkowałaś w swoim poście i mimo jego oczywistego przesłania, kilka razy w trakcie czytania się uśmiechnęłam. Autorka miała to szczęście trafiania na łagodnych pijaczków, że tak ich nazwę ;) Gorzej, kiedy chęć pomocy może się obrócić na naszą niekorzyść, bo co ja zrobię, kiedy nagle taka osoba okaże się pijana i agresywna? Mam nadzieję, że ktoś wtedy by zareagował, a nie przeszedł obojętnie obok zaistniałej sytuacji.
    Sama jeszcze nie znalazłam się w takim położeniu, by widzieć osobę, która nie wiadomo czy jest pijana, czy może potrzebuje pomocy. A jak to jest ogólnie z tym moim pomaganiem? Hm, to bez wątpienia zależy od sytuacji. Nie lubię tych wszystkich panów spod sklepu mówiących "pani kierowniczko, pani da na wino!". Takich osobników omijam szerokim łukiem. W innych sytuacjach staram się być pomocna i chyba nie ma z tym tak źle :) W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam i nie zwracałam na to uwagi - po prostu jeśli pomoc była potrzebna, to pomagałam, raczej bez zastanawiania się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, pewnie stąd moje obawy w pomocy innym.. wiele razy widziałam jak ludzie za chęć pomocy odwdzięczali się agresją. A są nawet przypadki, kiedy udają potrzebujących i okradają tych co pomagają. Świat jest okrutny, niestety. Nie wiem ile jeszcze dam radę znieść, ale póki co lubię pomagać i chcę to robić.

      Usuń
  10. Bardzo dziękuję, że o mnie wspomniałaś w tak ciepłych słowach. Serdecznie dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się wpis spodobał i bez chwili zastanowienia musiałam ten temat poruszyć. Pozdrawiam

      Usuń
  11. warto pomagać, bo każdy może kiedyś potrzebować pomocy. jednak niektórzy tę pomoc perfidnie wykorzystują i ciągle będą chcieli więcej i więcej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wielu potrafi umiejętnie dobre serce wykorzystać. niestety, ale chyba pomimo wszystko warto pomagać!

      Usuń
  12. A ja chyba nie umiem pomagać, bo jak Tobie przypinają łatkę naiwnej tak mi się dostaje bezczelna itd. Pomogłam komuś w rodzinie, w sumie wciąż pomagam. Tylko nie obnoszę się z tym, bo nie widzę w tym sensu. Wszyscy wokół uważają, że powinnam pomagać więcej i używają sobie na mnie do woli. Bawi mnie tylko, że gdy oni znaleźli się w identycznej sytuacji, osoba która potrzebowała od nich pomocy została jeszcze zastraszona i pozbawiona choćby wsparcia takiego duchowego. Ehhh. Z tej perspektywy patrząc do Twojego wpisu do dałabym: Nie jest łatwo, ale warto pomagać. Bo jak sama wiesz, łatwo nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, tego początku tutaj brakuje, że też na to nie wpadłam! Nie jest łatwo, ludzie są okrutni. Każdy patrzy na innych, ale od siebie niczego nie wymaga. Łatwo oceniać i u siebie tego samego nie zauważać.

      Usuń
  13. Oczywiście, że warto pomagać! Mi za to mówią ludzie, że "chciałabym cały świat zbawić". Ale w d**ie mam to, co mówią i myślą o mnie inni, najważniejsze, żebym ja czuła się dobrze sama ze sobą :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, Panna O ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, grunt to postępować według swoich przekonań, a ludzie nie sobie mówią co chcą.

      Usuń
  14. Warto wiedzieć gdzie pomagać, żeby nasze starania, pieniązki nie szły na marne. Takim miejsem jest zdecydowanie Fundacja Razem Łatwiej, bo ich pomoc naprawdę jest realizowana, co można spokojnie sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się co kilka miesięcy wesprzeć tą fundację, bo mam znajomych których dziecko jest niepełnosprawne i dostali od nich za darmo wózek inwalidzki, dla nich to była ogromna ulga i jak zobaczyłam jak bardzo są wdzięczni i szczęśliwi to stwierdziłam, że warto się angażować w tego typu pomoc.

      Usuń
  15. Warto pomagać innym, ale również warto pomagać z głową.
    Ja zachęcam do pomocy jednemu z podopiecznych Fundacji Szlachetny Gest.
    Wiedzą co robią i jak należy pomagać innym.

    OdpowiedzUsuń